#esencjainternetu

Czy clubbing umiera?

0 33 064

Clubbing można rozumieć jako sposób spędzania wolnego czasu z grupą przyjaciół w klubach, wyluzowanie się i odreagowanie po długim tygodniu pracy lub szkoły. Takie spotkania trwają od późnych godzin wieczornych do nieraz bladego świtu.

Za moich czasów studenckich, a było to kilkanaście lat temu, weekendowe wypady do klubów były swego rodzaju normą. Tam bawiła się młodzież wśród swoich znajomych lub nowo poznanych osób. W sobotnie wieczory kluby były przepełnione po pachy. Życie klubowe kwitło, a ludzie nadawali im ton i klimat. Dlatego miejsca te były bardzo popularne.

Niemniej jednak czasy się zmieniają a dostęp do szerokiego wachlarza mediów i rozrywki również wpływa na rodzaj spędzania czasu wolnego.

Czy kluby nadal są popularnym sposobem na rozrywkę weekendową

Ostatnio przeczytałam artykuł w internecie, który brzmiał następująco „Nocne kluby i dyskoteki. Tak imprezowano w latach 90-tych”. To były czasy rozwoju klubowej muzyki i wszelkiego rodzaju knajp i dyskotek, które jak grzyby po deszczu powstawały. W latach mojej młodości młodzież chciała wyjść z domu i się bawić do samego rana. I powiem szczerze z łezką w oku, wspominam te czasy, kiedy to wychodząc rano ze Sopockiego Spatiffu, szliśmy się przejść jeszcze na molo w Sopocie. Czytając ten artykuł, miałam wrażenie, jakbym żyła w innej epoce, niż obecnie. Co prawda już dawno nie chodzę po klubach, ale nie miałam zupełnie pojęcia, że ten rodzaj rozrywki obecnie traci tak na znaczeniu. A współczesna młodzież lubi inaczej spędzać czas, niż bawić się do rana przy jakieś klubowej muzyce.

Klubowe burdy, sex, alkohol i narkotyki

No cóż, klubu cieszyły się też złą sławą. Nawet te studenckie przestawały być ostoją dobrej klubowej muzyki, fajnego klimatu i wspólnego śpiewania. Na początku XXI wieku coraz częściej się słyszało o towarzystwie, które odwiedzało takie ostoje rozrywki nocnej w celu rozprowadzania różnych substancji odurzających, picia na umór i bijatyki. Nocne dyskownie i mordownie, które niczym nie przypominały klubowego życia. Słyszało się również o gwałtach na nieraz nieletnich jeszcze nastolatkach, które były odurzane pigułkami gwałtu.

To psuło wizerunek takich knajp klubowych. Już widzę każdą matkę, która drżała na myśl, jak jej ledwo co dorosła córka szła pobawić się na imprezę do dyskoteki. Nie spała całą noc i myślała, czy jej córeczka wróci cała i zdrowa. To w pewien sposób wpłynęło na to, że kluby stawały się miejscami eskowej muzyki, bijatyki i rozwoju narkomani, zamiast nieść ze sobą klimat i kulturę wczesnych lat 90-tych.

Dlaczego obecnie omijamy kluby szerokim łukiem ?

Bawimy się na koncertach, imprezach lub prywatkach. Ewentualnie wpadamy do lokalnego pubu, aby sobie pogadać przy piwie. Natomiast kluby omijane są wielkim łukiem. Jak słyszę: „Płacenie za wejście, drogie drinki i odwalone dziewczyny przestały być na topie. Nocne wędrówki po klubach przestały być modne”. Z perspektywy lat kluby w pewien sposób zatraciły swoją tożsamość, wprowadzając obciachową muzykę i nie wnosząc żadnej kultury do społeczeństwa.

Co prawda wiele z nich obecnie próbuje to nadrobić, tworząc pokazy wernisaży, modowe czy filmowe. Klubokawiarnie nabierają nieco innego kształtu, aby przyciągnąć do siebie młodzież, która obecnie ma wiele innych atrakcji, konkurujących z typową klubową rozrywką. Jednym słowem z powszechnych dyskowni, które tracą popularność, chcą znowu zamienić się w prawdziwe kluby z muzyką klubową, gdzie niegrane są hity z eski, a recitale muzyczne prowadzą miejskie kapele lub wykonawcy. Kwestia czy taką formę zaakceptuje współczesna młodzież ?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.